Łukaszenka: Polacy wpadli w szał
Przywódca Białorusi kontynuuje objazd po kraju. We wtorek polityk odwiedził obwód Kamieniecki przy granicy z Polską. Łukaszenka nawiązał do sprawy wangerowców oraz polskich reakcji na ruchy wojsk Prigożyna.
– Nagle, ostatnio słyszę, Polska wpadła w szał, że rzekomo przyjeżdża tu jakiś oddział, aż 100 osób. Nie ruszyły się tu żadne oddziały Wagnera w liczbie 100 osób. Skoncentrowane są w Brześciu i Grodnie – mówił podczas konferencji prasowej. – Muszę uczyć moje wojsko, bo armia która nie walczy, to połowa armii. Wy też to dobrze rozumiecie – dodał.
Łukaszenka: Wagnerowcy to prawdziwi wojownicy
Podkreślał, że celem wagnerowców jest prowadzenie szkoleń, a nie destabilizacja granicy. – Nie chcę żeby nasi chłopcy zginęli. Dlatego trzeba ich uczyć. Tutaj dzielą się swoim doświadczeniem. Dlatego będąc w pobliżu Osipowicz, w centrum Białorusi, ci faceci nie chcą nigdzie jechać. Są przyzwyczajeni do wykonywania rozkazów – mówił.
Dodał również, że zależy mu, aby ludzie Prigożyna pozostali na Białorusi jak najdłużej. - To prawdziwi wojownicy, którzy przeszli przez wojnę, którzy stracili wielu swoich przyjaciół. Pomagają nam za darmo, choć walczyli i pracowali wszędzie za pieniądze. Przekazują nam doświadczenie - stwierdził.
Wagnerowcy przy polskiej granicy
Mamy informację, że ponad 100 najemników Grupy Wagnera przesunęło się w kierunku Przesmyku Suwalskiego niedaleko Grodna na Białorusi – poinformował w sobotę premier Mateusz Morawiecki. Jak dodał, "jest to krok w kierunku dalszego ataku hybrydowego na teren Polski".
Według szefa rządu, jeśli najemnicy z Grupy Wagnera będą brali udział w prowokacjach na granicy, to prawdopodobnie "będą (...) przebrani za białoruską straż graniczną i będą pomagali nielegalnym imigrantom przedostać się do Polski". – Przypuszczalnie będą też starali się przeniknąć do Polski udając imigrantów – tłumaczył premier.